Grzegorz Chłopicki • 18 kwietnia 2026

Batalia o światło: Powrót do tradycji na wapiennych stokach Cybowej Góry i Giebułtowa

Wapienna wyspa w morzu lessu

Zarośnięte strome zbocza, potężne systemy korzeniowe krzewów i sprasowana pod śniegiem martwa trawa – z takimi wyzwaniami zmierzył się zespół Fundacji Wspierania Bioróżnorodności „Horb”. Przez 26 dni roboczych, 8-osobowa ekipa toczyła walkę z postępującą sukcesją wtórną w rezerwatach Cybowa Góra i Giebułtów. Celem tych intensywnych, ręcznych prac było ocalenie muraw kserotermicznych – jednego z najcenniejszych i najbardziej zagrożonych ekosystemów Wyżyny Miechowskiej.

Aby zrozumieć, dlaczego te prace są dziś tak absolutnie krytyczne, trzeba spojrzeć na unikalną geografię tego miejsca. Cybowa Góra to specyficzna enklawa. Jej strome, nasłonecznione zbocza o południowej i zachodniej ekspozycji pokrywają płytkie rędziny, wykształcone na twardym, jurajskim wapieniu. Ze względu na nachylenie i brak odpowiedniej miąższości gleby, ten fragment terenu nigdy nie nadawał się pod orkę. Tymczasem dookoła, niczym morze, rozciągają się niezwykle żyzne, głębokie gleby lessowe Wyżyny Miechowskiej, które od stuleci są intensywnie wykorzystywane rolniczo.





Przez setki lat stoki te tętniły życiem, ale w zupełnie inny sposób. Pełniły funkcję nieużytków i pastwisk gminnych. Lokalne gospodarstwa, nie mogąc zasiać na wapiennych zboczach zboża, już od przednówka wyprowadzały na nie przydomowe, niewielkie stada owiec, kóz i krów. Ten ekstensywny, wielogatunkowy wypas był wybawieniem dla natury. Zwierzęta zgryzające odrastające siewki drzew i krzewów działały jak naturalny bufor, powstrzymując sukcesję leśną. Dzięki ich ciągłej obecności na rozgrzanych słońcem wapieniach mogły trwać unikalne, ciepłolubne rośliny reliktowe.

Praca zespołowa była kluczem do efektywnego usuwania krzaków przez ich karczowania a następnie pryzmowanie usuniętej biomasy.

Zmierzch tradycji: Dopłaty, nawozy i ceń.

Dramat tych niezwykłych siedlisk rozpoczął się wraz z nadejściem głębokiej transformacji ekonomicznej rolnictwa. Przełomowym momentem było wejście w struktury Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) i wdrożenie mechanizmów znanych z tzw. Agendy 2000. Charakter gospodarki na polskiej wsi uległ gwałtownej zmianie.

Tradycyjny, rozproszony model rolnictwa załamał się. Współczesne uprawy zaczęły być realizowane ściśle w rytm i pod dyktando unijnych dopłat obszarowych, które utrzymują wielkotowarową kulturę rolną w imię bezpieczeństwa żywnościowego. Priorytetem stała się maksymalizacja zysków z żyznych pól lessowych przy wsparciu nawozów sztucznych i chemicznych środków ochrony roślin. Wypas zwierząt na stromych, wapiennych zboczach stał się "nieopłacalny", a przede wszystkim przeregulowany. Przydomowe stada po prostu zniknęły z krajobrazu, a pozbawione naturalnych roślinożerców murawy kserotermiczne padły ofiarą błyskawicznej sukcesji wtórnej – zarosły. Zacienienie bezpowrotnie przekształcało murawy.


Usuwanie krzaków przez ich wykopywanie i wyrywanie było poważnym wyzwaniem dla ludzi i sprzętu

Chirurgiczne cięcia i eliminacja intruzów

Aż 90% czasu prac zespołu HORB pochłonęła właśnie Cybowa Góra, gdzie murawy dosłownie zniknęły pod wysokimi remizami derenia świdwy (Cornus sanguinea) oraz śliwy tarniny (Prunus spinosa). Ochrona bierna byłaby wyrokiem śmierci dla tego siedliska. Praca polegała na wycinaniu części nadziemnych krzewów bezemisyjnymi narzędziami, a następnie ręcznym, niezwykle żmudnym wykopywaniu i wyrywaniu ich rozbudowanych systemów korzeniowych z wapiennego podłoża. Podobne zabiegi przeprowadzono w rezerwacie Giebułtów, gdzie wykarczowano kępy derenia i usunięto wkraczające siewki sosny.

Równolegle walczono z gatunkami inwazyjnymi. Na Cybowej Górze precyzyjnie wykaszano silne, rozrastające się płaty trzcinnika piaskowego (Calamagrostis epigejos), który dominował i tłumił docelową florę murawy. Z kolei na jednej z powierzchni zastosowano specjalistyczny zabieg obrączkowania pni robinii akacjowej (Robinia pseudoacacia) – celowe uszkodzenie tkanek przewodzących ma na celu trwałe zatrzymanie ekspansji tego agresywnego, obcego gatunku.


Dlaczego zastosowano właśnie tę metodę? Robinia akacjowa to roślina o absolutnie niezwykłej woli przetrwania, wykształcona ewolucyjnie jako gatunek pionierski, który musi radzić sobie w ekstremalnych warunkach. Jej system korzeniowy jest potężny, bardzo dobrze rozbudowany i potrafi sięgać nawet 5 do 7 metrów w głąb ziemi. Co więcej, korzenie poszczególnych drzew mogą łączyć się ze sobą w rozległe biogrupy, pozwalające na horyzontalną ekspansję rzędu 1 metra rocznie w korzystnych warunkach.

Kiedy po prostu wchodzimy z piłą i ścinamy pień robinii, fundujemy roślinie nagły "szok". Traci ona nagle swój aparat asymilacyjny (koronę), jednak jej potężny układ podziemny pozostaje nietknięty i jest wciąż całkowicie naładowany zmagazynowaną energią. Ewolucyjną reakcją obronną robinii na takie drastyczne zranienie jest agresywne odnawianie wegetatywne. Drzewo natychmiast aktywuje uśpione pąki na korzeniach i wypuszcza masowo odrosty ratunkowe. W miejscu jednego usuniętego pnia, w krótkim czasie wyrastają gęste, szybko rosnące, cierniste zarośla (potrafiące w młodości przyrastać ponad metr rocznie), a robinia z niezwykłą determinacją odrasta nawet z odciętych, pozostawionych w ziemi fragmentów korzeni. Zwyczajna wycinka działa tu jak ucięcie głowy mitologicznej Hydrze – zamiast rozwiązać problem, potęgujemy zjawisko inwazji.


Skuteczność obrączkowania

Obrączkowanie to zupełnie inna strategia. Przypomina precyzyjny zabieg chirurgiczny, wykorzystujący budowę układu naczyniowego drzewa przeciwko niemu samemu.

Zabieg polega na starannym usunięciu (na całym obwodzie pnia) cienkiego pierścienia kory wraz z leżącą bezpośrednio pod nią tkanką – łykiem (floemem). Złotą zasadą jest jednak całkowite pozostawienie w nienaruszonym stanie głębszej tkanki – drewna (ksylemu). Dlaczego to jest tak genialne?

  • Złudzenie normalności (Transport w górę): Drewno, znajdujące się w rdzeniu pnia, pełni funkcję hydrauliczną – transportuje wodę i sole mineralne pobrane przez korzenie w górę, wprost do korony liści. Ponieważ podczas obrączkowania nie naruszamy drewna, woda nadal swobodnie pnie się w górę. Drzewo "myśli", że nic wielkiego się nie stało – liście nadal otrzymują wodę i nie więdną natychmiastowo. Ponieważ system korzeniowy nie doznaje nagłego szoku utraty korony, nie otrzymuje chemicznego sygnału do panicznego wypuszczania tysięcy odrośli ratunkowych.
  • Odcinka dostaw (Transport w dół): Łyko (usunięte podczas zabiegu) ma zadanie całkowicie odwrotne – transportuje asymilaty (bogate w energię cukry z procesu fotosyntezy) z liści w dół, odżywiając w ten sposób system korzeniowy. Poprzez fizyczne wycięcie pierścienia łyka, trwale zrywamy tę "autostradę pokarmową".
  • Śmierć głodowa korzeni: Po udanym obrączkowaniu powstaje specyficzna asymetria. Korzenie wciąż ciężko pracują, pompując wodę w górę, ale przestają otrzymywać jakiekolwiek pożywienie z powrotem. Są zmuszone czerpać z własnych podziemnych rezerw energetycznych.

Ten proces powolnego wycieńczania trwa od roku do nawet kilku lat. Roślina na skutek braku pożywienia staje się coraz słabsza, jej witalność gwałtownie spada, aż w pewnym momencie podziemne rezerwy spadają do zera. Dopiero gdy dogłębnie zagłodzony i martwy system korzeniowy nie ma już żadnych sił na produkcję odrośli ratunkowych, obumarłe, zaschnięte drzewo jest bezpiecznie usuwane z rezerwatu.

Zastosowanie obrączkowania na Cybowej Górze udowadnia, że prawdziwa, nowoczesna ochrona przyrody nie opiera się na prostych cięciach, ale na sprytnym zarządzaniu biologicznymi systemami i odcięciu inwazyjnego przeciwnika od jego najmocniejszej broni – własnych rezerw energetycznych

Z uwagi na reżim ścisłej ochrony rezerwatowej cała skoszona biomasa, w tym zeszłoroczna, mocno sprasowana pod śniegiem uschnięta trawa (martwica), została starannie zgrabiona i wyniesiona na płachtach. Zdrewniałe elementy zostały zutylizowane przy użyciu przenośnego rębaka, bez użycia ciężkiego sprzętu uszkadzającego glebę.

Dzięki ciężkiej, fizycznej pracy powierzchnie w Cybowej Górze i Giebułtowie znów są otwarte na słońce i wiatr, co daje unikalnej florze kserotermicznej szansę na pełną regenerację.



Autor: Grzegorz Chłopicki 16 kwietnia 2026
Dlaczego same kosiarki to za mało? Problem dominacji traw
Autor: Grzegorz Chłopicki 7 lipca 2025
Czynna ochrona ekosystemów nieleśnych w Magurskim Parku Narodowym
Autor: Grzegorz Chłopicki 7 lipca 2025
Ochrona czynna w parku krajobrazowym Dolinki Krakowskie
Autor: Grzegorz Chłopicki 6 lipca 2025
Wolontariat dla bioróżnornorodności 2025
Autor: Grzegorz Chłopicki 17 maja 2025
Lasy Społeczene - krótki przewodnik po temacie
Więcej artykułów